10 maja

PAMPA - smak Argentyny w centrum Wrocławia

 

Mamy pełno pomysłów, raczej jesteśmy spontaniczni i bardzo staramy się, aby w naszym życiu nie zadomowiła się nuda. Czasami trudno za nami nadążyć, ale są takie chwile, kiedy życie samo pcha nas do działania. 

W czasach pandemii, pracy z domu i lockdownu często wracamy pamięcią do chwil, gdy życie nie miało ograniczeń, a restauracje były otwarte




2 minuty, które całkowicie zmieniły mój dzień.

Siedziałem w pracy, odliczając godziny do weekendu. W natłoku spraw bieżących, prób i przygotowań do Weekendu Latynoamerykańskiego, wśród dziesiątek wiadomości wymienianych z Mazurkiem jedna była zgoła odmienna: “Jest nowa argentyńska restauracja” - już widziałem ten stek na naszych talerzach, ale dopiero następne słowo odmieniło wszystko: PAMPA. To oni! - pomyślałem i czym prędzej sięgnąłem po małą ulotkę, którą od ponad pół roku nosiłem w portfelu.
 


Argentyńska gościnność

Widzieliśmy się tylko raz - oczywiście w Księgarni Hiszpańskiej, w czerwcu 2018, podczas 3. edycji festiwalu Quijoteando (o której możecie przeczytać tu). Podczas gdy my bawiliśmy się głównie na zewnątrz, w środku serca i żołądki przybyłych zaskarbiał sobie Patricio. Zanim zorientowaliśmy się w sytuacji, większość jedzenia zniknęła. Na szczęście Ewa [organizatorka festiwalu i właścicielka Księgarni] zadbała, by nie ominęła nas ta uczta. Przy tej okazji zamieniliśmy kilka słów z Patricio. Niestety dowiedzieliśmy się wówczas, że jedyną możliwością na rozpieszczenie kubków smakowych jest zamówienie cateringu, bo stałej restauracji jeszcze nie ma.




Przepis na udany wieczór.

Jeszcze tego samego dnia, wybraliśmy się do Pampy. Jak się okazało, po tym krótkim, czerwcowym, spotkaniu to nie tylko my zapamiętaliśmy ich. Gdy tylko przekroczyliśmy próg Patricio z uśmiechem od ucha do ucha przywitał nas jak najlepszych przyjaciół. Pamiętał nas doskonale. Zanim zdążyliśmy wybrać coś z menu, Patricio i Ania pokazali nam wszystkie detale wystroju, po kolei przynosili pamiątki przywiezione z Argentyny i opowiedzieli historię każdej z nich. A było o czym opowiadać. Dziesiątki rzeczy zgrabnie umieszczonych w każdym zakątku lokalu i doskonale wkomponowanych w wystrój.






Argentyna to nie tylko wołowina.

Mimo, że w ofercie znajdziecie zarówno dania mięsne, zupy, czy sandwiche, to nie one stanowią podstawę menu, lecz przepyszne empanadas rozmaitych rodzajów. Wybraliśmy 4 z nich, którymi się podzieliliśmy. Niech Was nie zmylą pozory. To naprawdę idealna porcja na kolację dla dwojga. Które empanadas polecamy? Zdecydowanie nasze ulubione - WSZYSTKIE. Tucumana z wołowiną, słodka humita z kremem z kukurydzy, czy piña peño łączące ananasa z jalapeño zdecydowanie sprostają Waszym wymaganiom. Na przekąskę polecamy nasze ulubione chimipapas, czyli pieczone ziemniaczki z sosem chimichurri.
 

 
Zawsze najadamy się do syta, ale jeszcze nie zdarzyło nam się odmówić małego co nieco na deser. Tutaj zdecydowanie polecamy alfajores, zwłaszcza, że od niedawna  dostępne są również w pysznej czekoladowej polewie. Jak można powiedzieć NIE?
A to przecież tylko część bogatego menu, które stale się powiększa i z każdą naszą wizytą zaskakują nas nowości.




Mate jest dobre na wszystko

Jednym z elementów wystroju jest imponująca kolekcja naczyń i akcesoriów do przyrządzania i picia yerba mate. Tykwy, bombille, porongo oraz matero o różnych kształtach, kolorach, wykonanych z najrozmaitszych materiałów nie pozostawiają wątpliwości, co najlepiej wybrać z bogatego menu napojów. Podczas naszego pierwszego pobytu skusiliśmy się wprawdzie na Jumex, meksykański napój gazowany, ale to tylko dlatego, że zaintrygowały nas egzotyczne smaki takie jak guava, czy guanabana. Poza tym było już dość późno (mate jest wszak jest napojem pobudzającym) no i nie można pominąć faktu, że Patricio poczęstował nas matespresso - mate parzoną w ekspresie do kawy. Pomysł nietypowy, ale naprawdę smaczny i jest to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie są wielbicielami odpylania oraz akrobacji z bombillą. Od tamtej pory jednak nasz wybór zawsze pada na mateñadę, czyli lemoniadę na bazie yerba mate. To dla nas idealny napój na każdy czas. Oczywiście w menu dostępne są także mate przyrządzane tradycyjnie oraz tereré - mate na zimno.
 
 
W ofercie jest też kawa oraz napoje gazowane i piwo, ale dla nas taki wybór to jak wizyta w prawdziwej włoskiej pizzeri, żeby zamówić pierogi z truskawkami.


Niepowtarzalna atmosfera.

PAMPA to niezwykłe miejsce, gdzie można nie tylko dobrze zjeść, ale też doświadczyć latynoskiej gościnności. Zarówno Patrico jak i Ania chętnie podpowiedzą od czego warto zacząć ucztę. Ponadto, gdy tylko wyjęliśmy aparat zaczęli przynosić przywiezione przez siebie pamiątki, których większość stanowi wystrój wnętrza. Każdej z tych pięknych rzeczy towarzyszyła opowieść o znaczeniu i pochodzeniu. Jak się szybko przekonaliśmy tutaj wszystko ma znaczenie i znajduje się  nieprzypadkowo.
 
 

Miejsce, do któregochętnie wracamy

Od naszej pierwszej wizyty minęły już ponad 2 lata. My odwiedzamy ich regularnie, przyprowadzając tam naszych znajomych i rodzinę, by oni również mogli rozsmakować się we wspaniałych empanadas i poczuć niezwykły klimat tego miejsca.
Ku naszej ogromnej radości, w czasie pandemicznych obostrzeń, Pampa nie tylko nie zniknęła z kulinarnej mapy miasta, ale stale rozwija swoje menu. Przyjdźcie i sprawdźcie sami.
 

 

A Wy? Mieliście już okazję odwiedzić Pampę i zasmakować specjałów tego miejsca?

Podzielcie się z nami swoimi wrażeniami.






Leman


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli spodobał Ci się nasz post, pozostaw po sobie jakiś ślad w postaci komentarza, będzie nam bardzo miło :) Pozdrawiamy i zapraszamy Cię do nas ponownie!

PAMPA - smak Argentyny w centrum Wrocławia

  Mamy pełno pomysłów, raczej jesteśmy spontaniczni i bardzo staramy się, aby w naszym życiu nie zadomowiła się nuda. Czasami trudno za nami...